Kiedyś myślałam, że nie ma życia po śmierci. Dziś wiem, że istnieje. Demony przeszłości, nocne mary. Widzę je i się śmieje. Szaleństwo nie ma miary. Umarła choć serce bije, nieszczęśliwa choć uśmiech na jej twarzy widnieje. To cień człowieka, trup, poczwara. Bez serca śmiertelna życia ofiara. Błąka się bez celu, po świata stronach. Szuka zemsty, krwi spragniona Piękna jak anioł, dusza demona. Uśmiech Afrodyty, a wzrok gorgony. Każdy ją spotka zanim skona.