Krwawa gwiazda

To nie jest zwykła baśń czy historia. To legenda, nasiąknięta mitem, krwią i łzami. Obudziliście sadystę, łowczyni wychodzi na łów.
Ona nie ma twarzy, kły lśnią w mroku. Czerwień posoki zamiast ust, czarne perły zamiast oczu.
Wszędzie ten kwiat - narcyz - jej symbol.
Gdzie się pojawi tam ktoś ginie...
Gra się zaczęła, zegar wybił godzinę. Nie ma już odwrotu.
Słychać już śmiech, to ona nadchodzi. Niczym śmierć bezgłośna zbiera żniwo. A kim jest? Kim była? Tego nie wie nikt poza nią.
Już tu jest, czeka na Was. Usiądźcie i wsłuchajcie się w jej szept. Ona historię opowie Wam...


23 lipca 1810 roku. sierociniec w Edynburgu, Szkocja.

Wrzask rozlega się wśród starych, kamiennych ścian budynku. Dochodzi do niego skrzypienie siennika oraz głośny oddech Anny. Przykładając otwartą dłoń do klatki piersiowej próbowała oddychać równomiernie.
Kolejny raz mi się to śniło, to nie może być przypadek - Drżący głos wypowiada szeptem słowa, które roznoszą się po budynku jak zaraza. Kręci energicznie głową, mamrocząc pod nosem modlitwy ku Bogu. Z zamyśleń wyrywa ją płacz, płacz dziecka, może niemowlęcia.
- To mi się śni, ja nadal śpię, to tylko sen, to tylko sen - Jej głos staję się bardziej rozpaczliwy.  W głowie odtwarza sen, nagle tak prawdziwy.
Wstaje na chwiejących się nogach i zapala leżącą na stoliku nocnym świeczkę. Cicho stukając przemierza korytarze sierocińca, udając się do źródła dźwięku, który przybiera na sile.
Zatrzymuję się przed małymi, drewnianymi drzwiczkami. Trzęsąc się wykonuję w powietrzu znak krzyża i popycha uchylony portal. Robi kilka kroków i kamienieje, upuszczając świecę na ziemię. Płacz dziecka zmienia się w śmiech, chichot. Kobieta wydaję z siebie głośny wrzask, pełen bólu, a następnie osuwa się na ziemie.
A chichot dziecka narastał. Ciemne jak obsydian oczy błyszczały w mroku, a srebrny naszyjnik połyskiwał.
Wszędzie było pełno narcyzów, które kontrastowały z ciemnym koszem i kocem, w których leżała.
Gdy nadbiegła reszta sióstr po rzeczach nie było śladu. Na podłodze leżało małe dziecko, z niebieskimi oczami, znamieniem w kształcie gwiazdy na rączce i listem, w którym ktoś napisał - Jej matka umarła podczas porodu, ojca nie znano. Nie ma rodziny, oddajemy ją w Wasze ręce.
Dziecko nazwano Astra, co miało oznaczać gwiazda, ze względu na jej znamię.
Jednak to co miało lśnić blaskiem na niebie zalane zostało krwią...

~A


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koszmary